Projekt kuchni: otwarta czy zamknięta?


 

Coraz częściej deweloperzy zaszczycają nas możliwością wyboru projektując mieszkania tak, żeby to klient mógł zdecydować czy kuchnię będzie miał otwartą czy zamkniętą. Ale przed wyborem projektu mebli kuchennych pojawia się kluczowe pytanie – co będzie dla mnie lepsze? Z reguły ci, którzy do tej pory mieli kuchnię otwartą marzą o zamkniętej, a użytkownicy zamkniętej chcą przestronnych „kuchnio-salonów” tętniących życiem i zapachami. Obydwa rozwiązania mają swoje niepodważalne plusy, ale i nieuniknione minusy. O najważniejszych z nich wspomina Teresa Pyszkiewicz ze Studia Prostych Form. 

Mówi się, że kuchnia to „serce domu” po co więc zamykać ją w czterech ścianach skoro może być epicentrum życia domowników, a przy okazji wymówką do spędzania wspólnie większej ilości czasu. To chyba największa zaleta otwartych kuchni – skupiają wokół siebie ludzi, sprzyjają spotkaniom ze znajomymi i celebrowaniu wspólnego gotowania.

Nie da się też ukryć, że kuchnia stanowiąca integralną część salonu, spójna z pozostałą przestrzenią i utrzymana w tym samym klimacie, to odpowiedź na dzisiejsze trendy w projektowaniu czyli ujęcie bardzo nowoczesne. Pod kątem estetyki i współczesnego designu odchodzi się już raczej od przestrzeni całkowicie zamkniętych. Czasem zburzenie ściany dzielącej salon z kuchnią wpływa dobrze nie tylko na funkcjonalność kuchni, ale też powiększa przestrzeń salonu i sprawia że jest bardziej ustawny.

Z kolei w przypadku małych pomieszczeń otwarta kuchnia pozwala na bezpośrednie połączenie jej z jadalnią, przez co możemy zaoszczędzić dodatkowe metry. Przykładem na to są zdjęcia realizacji Studia Prostych Form, na której wyspa kuchenna została wykorzystana jako „nośnik” telewizora i pozwoliła na większe pole manewru w salonie.

Niestety to działa w dwie strony – w przypadku otwartych przestrzeni łatwo przesadzić i nieopatrznie kuchnia może rozrosnąć się na 2/3 salonu…tak, że zabraknie w nim miejsca na kanapę. No i siedzimy jakby nie patrzeć permanentnie w kuchni, więc permanentnie towarzyszą nam zapachy, niekoniecznie pozmywane od razu naczynia, zbyt głośno pracująca zmywarka, namolnie brzęcząca lodówka i inne bardziej czy mniej niepożądane doznania. Niektórzy nawet twierdzą że siedząc w salonie z widokiem na kuchnię towarzyszy im też nieustający głód… Strach się bać 😉

Wyciągamy wnioski – zamykamy kuchnię!!! Co zyskujemy? Bez wątpienia ciszę i spokój – znacznie mniej hałasów gotowania, znacznie mniej brzęczących sprzętów i praktycznie żadnych zapachów, no chyba że coś się przypali, bo przecież za zamkniętymi drzwiami łatwiej zapomnieć o obiedzie…

Zyskujemy też pozory ogłady – zamknięte pomieszczenie z pozoru wydaje się posprzątane… więc nie koniecznie musimy być gotowi na każdą niezapowiedzianą wizytę teściowej, chociaż jak wiadomo teściowa i tak się dowie! Co by nie mówić, sporo też tracimy i z reguły pierwszą wyraźną stratą jest rezygnacja ze stołu w kuchni, a co za tym idzie poniekąd z tętniącego w niej życia towarzyskiego.

Kuchnia zamknięta ze względu na swój odosobniony charakter ma zazwyczaj jednego władcę (częściej władczynię) i postronni niechętnie tam zaglądają, a to ogromna szkoda bo odpada wygodne wspólne gotowanie, pogaduchy, relacje „jak minął Ci dzień” jeszcze przed kolacją, a niekoniecznie już w jej trakcie z huczącym w tle telewizorem.

W zamkniętej kuchni każdą szybką poranną kawę pijemy w biegu, bo przecież nikt nie ma czasu na śniadanie „wędrować” do jadalni… To w sumie może jednak lepiej żeby zapach kawy roznosił się po całym domu i żebyśmy szybkie śniadanie mogli zjeść wspólnie np. przy wyspie, bez zbędnych ceregieli, ale jednak razem i wygodnie…?

I tak oto zatoczyliśmy koło, wracamy do punktu wyjścia – mamy remis, a skoro mamy remis to czemu nie kompromis? Kuchnia otwarta z częściową lub całkowitą możliwością wydzielenia to rozwiązanie idealne – na zdjęciach poniżej prezentujemy realizację Studia Prostych Form, która jest właśnie taka., ponieważ są tu drzwi przesuwne, które nie zamykają się całkowicie, ale mimo to pozwalają zasłonić niekoniecznie atrakcyjną kuchenną „codzienność”. Oczywiście sposobów jest więcej – wyższy barek, „przepierzenia” z różnych materiałów, ścianki itd. Jednym słowem niekończąca się paleta możliwości, z której każdy z Was z pomocą projektantów wybierze coś dla siebie.

A dla niezdecydowanych pozostałe zdjęcia świetnych realizacji Studia Prostych Form – kilka wariantów otwartych i zamkniętych, każdy będący odpowiedzią na potrzeby jej użytkowników.

Studio Prostych Form to grupa projektowa założona przez młodych ludzi, których łączy wspólna pasja tworzenia wyjątkowych mebli, niekonwencjonalnych rozwiązań spełniających funkcjonalne potrzeby klientów. Zapraszamy do salonu Studia Prostych Firm (lokal 42, I p.).